Papaya to kolor, który zobaczymy na nowym samochodzie wyścigowym McLaren, zaprezentowanym przez CEO McLaren Racing, Zaka Browna, jeszcze przed wyścigiem w 2023 roku w Le Mans. Dlaczego tak wcześnie? W 2025 roku minie 30 lat od momentu, gdy McLaren po raz pierwszy triumfował w Le Mans, zdobywając niesamowity wynik 1-3-4-5 (i 13).
Pierwszy samochód wyścigowy McLarena, GTR, był odmianą modelu F1, który, według twórcy Gordona Murraya, nigdy nie miał startować w wyścigach. Jednak jego sukces zapewnił marce „Potrójną Koronę” motorsportu: zwycięstwa w Monaco GP, Indy 500 i 24 godzinach Le Mans. Jeśli McLaren znów zdobędzie Le Mans w 2027 roku, stanie się jedynym producentem z takimi osiągnięciami.
McLaren dołącza do wyścigu Hypercar z lekkim opóźnieniem, podczas gdy takie marki jak BMW, Ferrari i Toyota mają już doświadczenie. Wejście McLarena zbiega się z przedłużeniem regulacji Hypercar do 2032 roku, co daje im minimum sześć lat na rywalizację. Aby zabezpieczyć swoje działania w F1, McLaren współpracuje z United Autosports, zespołem znanym z sukcesów w LMP2.
Nowy model McLarena wejdzie do rywalizacji w ramach regulacji LMDh, wykorzystując części off-the-shelf. Monokok z włókna węglowego dostarczy Dallara. Na cuda, jak V12 w McLaren F1, nie ma co liczyć. Nowy silnik będzie podwójnie doładowanym V6, zgodnie z ograniczeniami mocy do 671 KM.
Le Mans to tylko jeden z przystanków w bogatym kalendarzu McLarena, który obejmuje również F1, IndyCar i Formułę E. Kierowcy F1, Lando Norris i Oscar Piastri, choć zafascynowani Le Mans, pozostają skoncentrowani na światowym mistrzostwie F1.
McLaren przygotowuje się do wejścia na scenę wyścigu Hypercar na Le Mans z nowym modelem, poszerzając swoje dziedzictwo w motorsporcie. Choć konkurencja będzie zacięta, współpraca z United Autosports i nowa technologia mogą pomóc w odniesieniu sukcesu. Czas jednak pokaże, jak nowy gracz poradzi sobie na arenie wyścigowej.