Dylan Phillips, walijski pasjonat prędkości, zadziwił świat, budując najszybszą taczkę na świecie. W swojej pracowni w Pembrokeshire zamontował silnik z 7-konnego skutera Honda SJ100 'Bali' na taczce Haemmerlin. Efekt? Zawrotna prędkość 52,58 mph na pasie startowym RAF Elvington.
Dylan nie spodziewał się medialnego szumu wokół projektu. „Nie myślałem, że wszystko tak wybuchnie,” przyznaje. Zaczął od luźnego pomysłu podczas rozmowy w pubie, który przerodził się w próbę „powalonych pomysłów” na rekord Guinnessa.
Aby spełnić wymogi NORA 92, Dylan musiał wyposażyć taczkę w wyłącznik bezpieczeństwa i inne niezbędne usprawnienia. Pomimo tego taczka nadal ma problemy ze stabilnością przy wysokich prędkościach. Problemem jest również brak skutecznych hamulców, co Dylan planuje poprawić w wersji MkII.
Dylan nie ogranicza się tylko do taczki. W jego warsztacie można znaleźć motocykle rodem z Mad Maxa czy „Project Dear Oh Deere” – kosiarkę połączoną z silnikiem o mocy 110 KM.
Dylan wspiera DPJ Foundation, organizację pomagającą w kwestiach zdrowia psychicznego w walijskim sektorze rolniczym. Planuje kolejne konstrukcje i liczy na wsparcie sponsorów. Tym bardziej, że w USA jego rekord został pobity przez Johna Loghry'ego.
Walijczyk przygotowuje odpowiedź – nowa taczka ma osiągać 70 mph z mocą 28 KM, rozpoczynając międzynarodową „bitwę taczkarzy”.
Podsumowanie: Dylan Phillips zaskoczył świat swoją superszybką konstrukcją taczki, a jego pasja do szybkich, niekonwencjonalnych pojazdów pokazuje, że marzenia można realizować na najbardziej nieoczekiwane sposoby, angażując przy tym społeczność wokół dobrego celu.