Kuniskis wskazuje na poprawę sprzedaży. Skupiono się na klientach detalicznych w USA, rezygnując z transakcji flotowych, zwłaszcza z wypożyczalniami. Efekt? Sprzedaż detaliczna wzrosła o 16% w pierwszym kwartale i ma wzrosnąć o 40% w drugim. Na koniec półrocza spodziewany jest wzrost o 25%. Z drugiej strony, sprzedaż do flot spadła o 90%.
Choć brak popularnego Ram Classic nieco wpłynął na wyniki, marka pracuje nad odzyskaniem części tej sprzedaży. Jednak taniego, podstawowego modelu za 40 000 dolarów już nie zobaczymy. Tego typu auta są nieopłacalne ze względu na konieczne technologie. W planach jest średniak mogący zastąpić Dakotę, ale więcej szczegółów na razie nie zdradzono.
Produkcja Ramchargera, który będzie rozszerzonym zasięgowcem (EREV), rusza jeszcze w tym roku. Natomiast w pełni elektryczny REV może pojawić się dopiero latem 2027 roku. Opóźnienia we wprowadzeniu EV dały Ram czas na obserwację rynku - ceny wzrosły, a popyt spadł. Dzięki temu mogą opóźniać premiery, licząc na lepsze marże.
Pomimo pewnych regulacji i wymogów, Ram planuje wprowadzić Ramchargera jako pierwszy model nowej generacji EREV, w którym silnik spalinowy służy jedynie jako generator. W tym czasie inni producenci będą musieli nadrobić straty.
Ram pod wodzą Tima Kuniskisa przechodzi zmiany, koncentrując się na sprzedaży detalicznej i opóźniając wprowadzenie aut elektrycznych w celu osiągnięcia lepszych marż. Marka planuje nowe modele i technologie, aby sprostać wyzwaniom rynku.