W zaciętej walce na polu elektrycznych kombi niemieccy giganci – BMW i Audi – prezentują swoje unikalne podejścia do elektryfikacji. BMW i5 Touring oraz Audi A6 e-tron Avant pokazują, jak różnorodne mogą być koncepcje projektowania samochodów elektrycznych.
BMW przyjęło strategię uniwersalnego podwozia, które pomieści różne napędy – od spalinowych po w pełni elektryczne, jak w przypadku i5. Skutkuje to wyższą masą związaną z dostosowaniem do różnych systemów napędowych i pewnymi kompromisami w aerodynamice. Cięższa konstrukcja wpływa na zużycie energii.
Chociaż oficjalne dane mówią o zasięgu 327 mil, w praktyce osiągano średnio 310 mil na jednym ładowaniu. BMW rekompensuje mniejszą baterię większą efektywnością, oferując wydajność rzędu 3 mile na kWh.
Audi postawiło na budowę całkowicie nowej platformy dla swojego elektrycznego A6, co przekłada się na lepszą aerodynamikę i większą przestronność. Mimo cięższej konstrukcji samochód mieści większą baterię, oferując imponujący zasięg ponad 400 mil.
Integracja innowacyjnych rozwiązań, jak cyfrowe lusterka, czyni A6 pojazdem przyszłości, choć czasami niepraktycznym. Jazda jest przestronna, ale system wyświetlaczy bywa problematyczny, zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych.
Audi może być bardziej zwrotne i oferować więcej miejsca dla pasażerów, zaś BMW i5 zachwyca komfortem jazdy, luksusem i przyjemnością prowadzenia. Dzięki inteligentnemu systemowi regeneracji hamulców i5 oferuje bardziej intuicyjną jazdę niż Audi.
Chociaż Audi A6 e-tron Avant roztacza wizję przyszłości motoryzacji, to BMW i5 dowodzi, że uniwersalne podejście może wciąż prowadzić do znakomitych rezultatów. BMW zdobywa moralną przewagę, pokazując, że dostosowanie do bieżących potrzeb może przynieść bardzo dobre efekty. Czy przyszłość motoryzacji będzie należała wyłącznie do elektryków? Na razie BMW udowadnia, że warto pozostawić sobie otwarte możliwości.